Reklama
  • Wtorek, 19 listopada 2013 (11:00)

    Tętniak mózgu - objawy i leczenie

Nawet kilka procent dorosłych ma w mózgu tętniaka. Wielu ludzi dowiaduje się o nim przypadkiem, przy okazji badań obrazowych głowy, które lekarz zleca z powodu migreny lub problemów z zatokami. Co oznacza taka diagnoza?

Mózg każdego z nas jest gęsto poprzeplatany siecią naczyń krwionośnych, które dostarczają tlen i substancje odżywcze. Naczynia są dwojakiego rodzaju: żylne, które prowadzą krew do serca, i tętnicze – z serca do innych narządów ciała. Tętnice mają nieco bardziej złożoną budowę niż żyły, ze względu na pełnioną funkcję. Muszą rozszerzać się i kurczyć zgodnie z rytmem pracy serca. Dlatego ich ścianki składają się z kilku warstw i są sprężyste.

Reklama

Tętniak powstaje wówczas, gdy jedna z warstw budujących tętnicę w jakimś miejscu ulegnie osłabieniu. Płynąca pod ciśnieniem krew wypycha na zewnątrz osłabiony fragment tętnicy, tworząc uwypuklenie, które z czasem powiększa się i może pęknąć. Tętniaki powstają najczęściej na dużych naczyniach tętniczych u podstawy mózgu.

Na zdjęciu angiograficznym pokazującym ukrwienie mózgu tętniak wygląda jak woreczek lub wrzeciono. Te workowate stanowią nawet 80 proc. wszystkich tętniaków. Niestety, w porównaniu z wrzecionowatymi pękają znacznie częściej, przy czym większe ryzyko wiąże się z tymi dużymi, których wymiary przekraczają 10 mm, i olbrzymimi – powyżej 20 mm. Skąd się biorą – tego do końca nie wiadomo.

Tętniaki występują częściej u osób z nieleczonym nadciśnieniem i miażdżycą. Znaczenie mają również defekty w budowie naczyń oraz niuanse anatomiczne związane z przebiegiem tętnic mózgowych. Niektórzy ludzie mają w mózgu takie miejsca, gdzie na ścianę tętnicy napiera krew płynąca z różnych kierunków. Mówimy wówczas o stresie hemodynamicznym, który predysponuje do powstania tętniaka w tym konkretnym miejscu.

Pęknięcie tętniaka - objawy

Nagły i bardzo silny ból głowy, z jakim nigdy wcześniej nie mieli do czynienia – tak najczęściej chorzy opisują doznanie związane z pęknięciem tętniaka. Nie sposób pomylić go z migreną czy innym bólem głowy – jest jak uderzenie młotem. Objawy ostrzegawcze występują bardzo rzadko, zwykle tylko w przypadku dużych tętniaków, które uciskają sąsiadujące struktury mózgu.

Należą do nich np. zawroty głowy, zaburzenia widzenia, ale nie przewlekłe bóle głowy, jak się powszechnie uważa. Pęknięciu tętniaka mogą towarzyszyć: utrata przytomności, często tylko chwilowa, atak padaczkowy, afazja (zaburzenia mowy), niedowłady czy podwójne widzenie.

Co dzieje się wówczas w mózgu chorego? Kiedy tętniak pęka, dochodzi do krwotoku podpajęczynówkowego. Krew płynąca w uszkodzonej tętnicy wylewa się wówczas do wypełnionej płynem mózgowo-rdzeniowym przestrzeni między oponą pajęczą a miękką.

Taki krwotok zdarza się u ok. trzech tysięcy Polaków rocznie. Bywa śmiertelnie niebezpieczny, bo wylewająca się do mózgu krew powoduje jego obrzęk oraz gwałtowny wzrost ciśnienia w czaszce. W sytuacji, gdy doszło do pęknięcia tętniaka, trzeba zrobić wszystko, żeby zminimalizować szkody związane z rozlaniem się krwi w mózgu: obniżyć ciśnienie, podać środki uspokajające.

Konieczne jest jak najszybsze badanie obrazowe głowy (angiografia tomografii komputerowej, tzw. angio-CT, lub angiografia rezonansu magnetycznego – angio-MR), które pokaże lokalizację tętniaka i pozwoli ocenić rozległość wylewu. Kolejny krok to operacja, jej celem jest zamknięcie krwawiącej tętnicy.

– Kiedyś odwlekaliśmy ten moment do czasu ustabilizowania stanu chorego. Dziś wiemy, że im szybciej przeprowadzimy zabieg, tym szanse na przeżycie są większe – mówi neurochirurg, prof. dr hab. n. med. Mirosław Ząbek, szef Kliniki Neurochirurgii i Urazów Układu Nerwowego CMKP w Warszawie, który przeprowadził ponad trzy tysiące operacji u pacjentów z tętniakiem.

Aż 40 proc. chorych, u których doszło do pęknięcia tętniaka, umiera. Jeśli w porę trafią do ośrodka, gdzie pracują doświadczeni specjaliści, i mogą być operowani, mają znacznie większe szanse przeżycia. Jednak nie wszyscy wychodzą z tej choroby bez szwanku. Wielu pacjentów do końca życia zmaga się z niepełnosprawnością, która jest następstwem wywołanego krwotokiem spustoszenia w mózgu.

Przerażająca diagnoza

O tym, że mają tętniaka w mózgu, do niedawna pacjenci dowiadywali się prawie wyłącznie wtedy, kiedy pękał i trafiali do szpitala w ciężkim stanie. Dziś, gdy badania diagnostyczne – takie jak tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny – stały się łatwiej dostępne, taką informację uzyskują przypadkiem.

Najczęściej są to osoby między 40. a 60. rokiem życia, skierowane na badania obrazowe głowy z powodu migreny lub problemów z zatokami. Świadomość, że nosi się w mózgu tykającą bombę, która może w każdej chwili wybuchnąć, wiele z nich przeraża. Są w szoku, kiedy okazuje się, że neurochirurg wcale nie kieruje ich na natychmiastową operację. Zleca tylko kontrolne badanie za kilka miesięcy, które ma pokazać, czy tętniak się nie powiększa.

– Decyzję o tym, czy operować natychmiast, czy poprzestać na obserwacji danego pacjenta, podejmujemy na podstawie analizy wielu czynników, takich jak: kształt tętniaka, gładkość jego powierzchni, lokalizacja, ogólny stan chorego oraz jego kondycja psychiczna – mówi prof. Ząbek. Ryzyko pęknięcia tętniaka rośnie wraz z jego rozmiarem.

– W przypadku tych mniejszych niż 4 mm jest znikome. Szacuje się, że prawdopodobieństwo pęknięcia tętniaka centymetrowego lub większego wynosi ok. 1 proc. rocznie, podczas gdy mniejszego niż centymetr – 0,4 proc. Wielu chorych dożywa z tętniakiem sędziwego wieku i umiera z całkiem innego powodu – dodaje profesor.

Ryzyko związane z operacją jest w tym przypadku znacznie większe niż to związane z ewentualnym pęknięciem. Ale nie wszyscy pacjenci akceptują te argumenty. Bywa, że informacja o obecności tętniaka w mózgu zamienia życie człowieka w koszmar. Czuje się jak na wulkanie, żyje w permanentnym lęku przed nagłą śmiercią, przestaje pracować, wychodzić z domu, popada w depresję.

Tych, którzy zachowują zimną krew i za radą lekarzy decydują się na obserwację swojego tętniaka, w osłupienie wprawia informacja, że powinni wrócić do normalnego życia, tak jakby tętniaka nie było. Mogą pracować, kontynuować uprawianie sportu, pić kawę, a nawet wino.

– Ludzie myślą, że tętniaki pękają właśnie w takich sytuacjach, a to nieprawda – wyjaśnia prof. Ząbek. – To się dzieje zazwyczaj wtedy, kiedy wieczorem, po pracy, zasiadamy w fotelu i próbujemy się zrelaksować. Nie ma sensu rezygnować z aktywności fizycznej, bo to tylko zwiększy ryzyko miażdżycy, cukrzycy i nadciśnienia.

Rozbrajanie bomby

Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu, aby usunąć tętniaka, niezbędna była duża operacja chirurgiczna. Neurochirurg otwierał czaszkę i na „rozdęte” naczynie zakładał specjalny zacisk. Jednak jeśli w czasie zabiegu tętniak pękał, wyniki leczenia były gorsze. Dziś takie operacje są rzadkością, bo neurochirurdzy nauczyli się rozbrajać niebezpieczne bomby przez dziurkę od klucza.

Operator wprowadza do tętnicy udowej cienki cewnik, którym następnie poprzez tętnicę szyjną dociera aż do mózgu, w miejsce, gdzie doszło do powstania tętniaka. Następnie umieszcza w nim specjalne metalowe spiralki (tzw. coile), które pęcznieją i powodują zakrzepnięcie krwi w jego wnętrzu.

Czasem niezbędne jest użycie specjalnych balonów czy stentów do podparcia spirali. Ta metoda jest dla pacjenta znacznie bardziej komfortowa, co nie znaczy, że całkowicie bezpieczna.

– Zawsze musimy liczyć się z ryzykiem pęknięcia tętniaka czy porwania spiralki z prądem krwi, co może doprowadzić do udaru mózgu – tłumaczy prof. Ząbek. Metoda ta, choć w porównaniu z klasyczną operacją wydaje się dużo lepsza, wymaga jeszcze udoskonalenia.

– To szczególnie ważne w przypadku pacjentów, u których tętniak powodował jakieś dolegliwości neurologiczne z uciskiem na sąsiadujące z nim struktury mózgowe, np. mrowienie fragmentu twarzy, opadanie powieki. Po leczeniu wewnątrznaczyniowym one nie znikają, a nawet mogą się nasilić.

Dlaczego? Bo zastygnięcie krwi wewnątrz tętniaka powoduje jego powiększenie, więc ucisk jest jeszcze większy. Dlatego naukowcy poszukują materiału, który po zaaplikowaniu do wnętrza tętniaka spowoduje zakrzepnięcie krwi, a równocześnie zredukuje jego objętość i dzięki temu uwolni pacjenta od uciążliwych symptomów choroby.

Czynniki ryzyka:

● nieleczone nadciśnienie (powyżej 140/90 mmHg)

● podwyższony poziom cholesterolu całkowitego (powyżej 200 mg/dl)

● palenie papierosów

Predyspozycje genetyczne: tętniaki u najbliższych krewnych, torbielowatość nerek, choroby tkanki łącznej wpływające na osłabienie ścian tętnic.

Tekst pochodzi z magazynu

Pani
Więcej na temat:leczenie | tych | ryzyko | operator | mózg | uraz | UK | Hg

Zobacz również

  • Jak ćwiczyć mózg

    Postaraj się utrwalić w pamięci listę podanych niżej wyrazów. Nie zapamiętuj jednak „mechanicznie”, przez ciągłe powtarzanie. Znacznie lepsze efekty osiągniesz, jeśli użyjesz wyobraźni. więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 11

Wasze komentarze (11)

Dodaj komentarz
Dominika

~Dominika -

Mam 14 lat. Kiedy miałam 6 lat zmarła moja mama właśnie na tętniaka mózgu. Bardzo za nią tęsknię. Dlatego upominam do tego aby sie leczyć. Im prędzej go wykryła tym lepiej.

Magda

~Magda -

Odwagi! Ja 14 lat temu mialam operacje na peknietego juz tetniaka w glowie - DZIEKI BOGU wszystko sie powiodlo i teraz normalnie zyje bez zadnych nawrotow. W trakcie operacji modlili sie za mnie wszyscy na Mszy Sw u nas na wsi do Matki Bozej Nieustajacej Pomocy (bo jak raz byla Nowenna). Pan Bog jest dobry - zaufajcie mu.

Majka

~Majka -

dobrze będzie

Majka

~Majka -

nie bój się wszystlo będzie dobrze

ilona

~ilona -

czasami tak to juz jest tez sie obawiam jak to bedzie co beda mi robic

grazyna

~grazyna -

jsamo zyciea sie nie boje smierci tylkp bolu nabanacha kazali mi stac w kolejce od 5rano bo jest 8 numerkow mam przepukline kregoslupa ,a na dodatek problemy z jelitami

sew

~sew -

dobrze ze wiesz ze masz i ze nie zaskoczy CIe ze peknie , Bedzie dobrze :)

agus

~agus -

będzie dobrze.ja też się boję..

Goldi80

~Goldi80 -

Nie pękaj.

wnorowska

~wnorowska -

boje sie bo mam tetniaka kórtego trzeba operowac